Wakacje powoli się kończą.

Jeszcze niedawno dzieci spędzały całe dnie na dworze. Rower, jezioro, boisko, wyjazdy, spotkania z kolegami, zabawa, nuda… Czas płynął trochę inaczej.

A za chwilę wrzesień.

Budzik. Szkoła. Lekcje. Zadania. Zajęcia dodatkowe. Powrót do codziennego rytmu.

I bardzo często – powrót do ekranu.

Telefon, tablet, komputer, konsola. TikTok, YouTube, Instagram, gry, komunikatory. Ekran po przebudzeniu, w drodze do szkoły, po powrocie do domu, przy odrabianiu lekcji, podczas jedzenia, a czasem jeszcze tuż przed zaśnięciem.

Czy naprawdę mamy problem z ekranami?

A może problem jest trochę głębszy?

Czy nie zaczynamy przypadkiem oddawać ekranom zbyt dużej części dzieciństwa naszych dzieci?

To już nie jest tylko kwestia czasu przed ekranem

Raport „Internet dzieci 2026”, przygotowany przez Fundację „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa” we współpracy z Gemius, pokazuje skalę cyfrowej obecności dzieci w Polsce.

Z internetu korzysta 2,6 miliona dzieci w wieku 7–14 lat, czyli 81% tej grupy wiekowej. Dzieci, które są już online, spędzają w internecie średnio 4 godziny i 25 minut dziennie – więcej niż jakakolwiek inna standardowa grupa wiekowa, również dorośli.

Ale jeszcze bardziej zastanawiające są inne dane.

40% całego czasu online dzieci w wieku 7–14 lat przypada na serwisy społecznościowe.

29% ich czasu online zajmuje TikTok, a 22% YouTube. Jednocześnie udział treści edukacyjnych w całym czasie spędzanym przez dzieci w internecie wynosi zaledwie 1%.

To daje do myślenia. Bo przecież nie mówimy już o sytuacji: „Moje dziecko trochę korzysta z telefonu”. Mówimy o świecie, który dla wielu dzieci stał się drugą codziennością.

Ekran nie jest zły. Ale może zacząć zastępować życie

Nie chcę straszyć rodziców telefonami.

Technologia jest częścią naszego świata i będzie nią coraz bardziej. Dzieci potrzebują kompetencji cyfrowych. Internet może być źródłem wiedzy, kontaktu, rozwoju zainteresowań i twórczej aktywności.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy ekran zaczyna zajmować miejsce czegoś, czego dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju.

  • Ruchu.
  • Snu.
  • Zabawy.
  • Nudy.
  • Rozmowy.
  • Kontaktów z rówieśnikami.
  • Bezpośredniej relacji z rodzicem.
  • Doświadczania emocji.
  • Uczenia się rozwiązywania konfliktów.
  • Samodzielnego radzenia sobie z frustracją.

Bo dziecko nie rozwija swoich kompetencji społecznych wtedy, kiedy ogląda film o tym, jak rozmawiać z innymi.

Rozwija je wtedy, kiedy naprawdę rozmawia z drugim człowiekiem.

  • Kiedy pokłóci się z kolegą.
  • Kiedy musi się pogodzić.
  • Kiedy ktoś odmówi mu zabawy.
  • Kiedy poczuje zazdrość.
  • Kiedy zostanie z czymś sam i będzie musiało znaleźć sposób, żeby sobie poradzić.

Tego ekran za dziecko nie zrobi.

Co ekran może zabierać?

Czasami pytam rodziców: „Ile czasu dziecko spędza przed ekranem?”

Ale coraz częściej warto zadać inne pytanie: „Czego dziecko nie robi, ponieważ spędza ten czas przed ekranem?”

Czy wychodzi na dwór? Czy spotyka się z rówieśnikami? Czy ma czas na zwyczajną, nieustrukturyzowaną zabawę? Czy rozmawia z rodzicami? Czy potrafi się nudzić? Czy ma przestrzeń na rozwijanie swoich zainteresowań? Czy śpi wystarczająco długo? Czy potrafi odpocząć bez telefonu?

I jeszcze jedno, bardzo ważne: Czy potrafi być ze swoimi emocjami bez natychmiastowego uciekania do ekranu?

Telefon jako „regulator emocji”

To właśnie ten obszar wydaje mi się szczególnie ważny.

Dziecko się nudzi – dostaje telefon.

Jest niespokojne – dostaje telefon.

Płacze – dostaje telefon.

Czeka w kolejce – dostaje telefon.

Jest zmęczone – dostaje telefon.

Nie chce jeść – dostaje telefon.

Nie chce zasnąć – dostaje telefon.

Z czasem dziecko może nauczyć się bardzo prostego mechanizmu:

trudna emocja → ekran → chwilowa ulga.

Tylko że emocje nie znikają dlatego, że na chwilę odwrócimy od nich uwagę.

  • Dziecko potrzebuje nauczyć się, że można być znudzonym.
  • Że można się złościć.
  • Że można się bać.
  • Że można nie wiedzieć, co zrobić.
  • Że można przeżyć frustrację.

I że trudne emocje można regulować także poprzez rozmowę, ruch, relację, odpoczynek, zabawę czy bliskość.

To są umiejętności na całe życie.

A internet? To nie jest neutralna przestrzeń

Raport „Internet dzieci 2026” pokazuje jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt.

Nie chodzi tylko o to, ile czasu dziecko jest online.

Liczy się także to, co tam spotyka.

55% dzieci w wieku 7–12 lat regularnie korzysta z największych serwisów społecznościowych lub komunikatorów, mimo że nie są one przeznaczone dla tej grupy wiekowej. Około miliona dzieci w wieku 7–12 lat aktywnie korzysta z TikToka, Facebooka, Instagrama lub Snapchata.

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące treści, na które dzieci mogą natrafić.

Według raportu 32% dzieci w wieku 7–14 lat miało kontakt ze stronami lub aplikacjami zawierającymi treści pornograficzne. Z kolei 1,2 miliona dzieci w tym wieku miało kontakt z reklamami piwa w popularnych aplikacjach społecznościowych.

To pokazuje, że nie możemy już patrzeć na telefon dziecka wyłącznie jak na „urządzenie do zabawy”. To są drzwi do świata dorosłych.

I naszym zadaniem jest sprawdzić, czy dziecko jest gotowe, żeby przez te drzwi przechodzić.

Najważniejsze nie jest więc: „zabierz mu telefon”

Czasami rodzic przychodzi z poczuciem bezradności: „On cały czas siedzi w telefonie”. „Ona niczego innego nie chce robić”. „Jak próbuję zabrać telefon, jest awantura”. „Nie wiem już, jak z nim rozmawiać”.

I wtedy łatwo wejść w walkę. Rodzic kontra dziecko. Telefon staje się przedmiotem konfliktu. A im bardziej rodzic naciska, tym bardziej dziecko się broni.

Dlatego zamiast zaczynać od pytania: „Jak ograniczyć dziecku telefon?”

warto czasem zacząć od:

„Co moje dziecko znajduje w tym świecie, czego tak bardzo potrzebuje?”

  • Może kontakt z rówieśnikami.
  • Może poczucie przynależności.
  • Może uznanie.
  • Może ucieczkę od samotności.
  • Może odpoczynek.
  • Może sposób na napięcie.
  • Może przestrzeń, w której czuje się kompetentne i ważne.
  • A może po prostu – przyjemność.

Dopiero kiedy to zobaczymy, możemy zacząć szukać innych sposobów zaspokajania tych potrzeb.

Dzieci potrzebują granic. Ale przede wszystkim potrzebują relacji

Nie wierzę w wychowanie oparte wyłącznie na zakazach. Dzieci potrzebują granic – oczywiście.

Ale potrzebują także dorosłego, który jest obok.

Który nie tylko kontroluje historię przeglądania, ale pyta:

  • „Co oglądasz?”
  • „Co Ci się w tym podoba?”
  • „Co tam jest teraz popularne?”
  • „Czy ktoś kiedyś napisał Ci coś, co sprawiło Ci przykrość?”
  • „Czy wiesz, co zrobić, kiedy zobaczysz coś niepokojącego?”
  • „Czy jest coś w internecie, o czym chciałbyś ze mną porozmawiać?”

Tak budujemy bezpieczeństwo. Nie przez strach. Przez relację i zaufanie.

Wrzesień może być dobrym początkiem

Nie musimy 1 września robić rewolucji.

Możemy po prostu usiąść razem i porozmawiać.

Ustalić, kiedy telefony są odkładane.

Zadbać o sen.

Wprowadzić czas bez ekranów przy posiłkach.

Zostawić przestrzeń na ruch i spotkania.

Zastanowić się, czy telefon nie stał się pierwszym sposobem radzenia sobie z nudą i emocjami.

I przede wszystkim – zacząć od siebie.

Bo trudno przekonać dziecko, że warto odłożyć telefon, kiedy dorosły cały czas jest ze swoim telefonem w ręku.

A może warto odzyskać trochę zwyczajnego dzieciństwa?

  • Dzieciństwa, w którym można się nudzić.
  • W którym można wyjść z domu bez planu.
  • Pokłócić się i pogodzić.
  • Pobiegać po podwórku.
  • Porozmawiać przy stole.
  • Pójść na spacer.
  • Pograć w planszówkę.
  • Zrobić coś razem.
  • Pobyć obok siebie – bez powiadomień.

Nie chodzi o świat bez technologii. Chodzi o świat, w którym technologia nie odbiera nam siebie nawzajem. Bo dziecko potrzebuje nie tylko dostępu do internetu. Potrzebuje dostępu do drugiego człowieka.

I być może właśnie o to warto zawalczyć tej jesieni. Nie o to, żeby nasze dzieci miały mniej technologii.

Ale o to, żeby miały więcej prawdziwego życia poza ekranem.

Jeśli potrzebujesz wsparcia

Jeżeli zauważasz, że korzystanie przez Twoje dziecko z telefonu, internetu, mediów społecznościowych czy gier zaczyna wpływać na jego emocje, relacje, naukę, sen lub codzienne funkcjonowanie – warto o tym porozmawiać.

Nie zawsze potrzebna jest od razu terapia.

Czasami pierwszym krokiem jest konsultacja z rodzicem, podczas której można spokojnie przyjrzeć się sytuacji, zrozumieć, co dzieje się z dzieckiem i zastanowić się, jakie działania mogą być dla niego najlepsze.

W Centrum Psychoterapii i Rozwoju Osobistego Optymistycznie w Zabrzu wspieramy dzieci, młodzież i rodziców w trudnościach emocjonalnych, wychowawczych i relacyjnych.

Bo za zachowaniem dziecka zawsze warto najpierw zobaczyć dziecko.

Warto przeczytać

Pełny raport „Internet dzieci 2026” zawiera dane dotyczące rzeczywistych zachowań dzieci w internecie, najpopularniejszych aplikacji, czasu spędzanego online, kontaktu z niebezpiecznymi treściami, korzystania ze sztucznej inteligencji oraz wpływu cyfrowego środowiska na rozwój dzieci.

👉 Raport „Internet dzieci 2026” – Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”

Źródło danych: Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, Internet dzieci 2026. Raport opiera się na danych behawioralnych dotyczących rzeczywistego korzystania z internetu przez dzieci.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.