O tym, jak łatwo zapomnieć o sobie, kiedy jesteśmy potrzebni innym
10 października – Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego
Jest takie pytanie, które zadajemy innym bardzo często:
„Jak się masz?”
I jest odpowiedź, którą równie często słyszymy: „Dobrze.”
Czasami rzeczywiście tak jest. A czasami „dobrze” oznacza:
„Jakoś daję radę.”
„Mam dużo na głowie, ale jeszcze wytrzymam.”
„Teraz nie mam czasu się tym zajmować.”
„Najpierw muszę zrobić wszystko, co jest ważne dla innych.”
„Odpocznę później.”
Tylko że to „później” czasami bardzo długo nie przychodzi. I właśnie dlatego z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego chciałabym zaprosić do trochę innego pytania.
Nie:
„Czy daję radę?”
Ale:
„Czy ja naprawdę mam się dobrze?”
Można być zmęczonym życiem, które się lubi
O przeciążeniu często myślimy w bardzo prosty sposób.
Za dużo pracy.
Za dużo obowiązków.
Za dużo stresu.
Ale życie nie zawsze przeciąża nas tym, czego nie chcemy. Czasami przeciążają nas również rzeczy, które są dla nas ważne.
Praca, którą lubimy.
Rozwój, który daje satysfakcję.
Rodzina, którą kochamy.
Ludzie, którym chcemy pomagać.
Zaangażowanie w sprawy, które uważamy za istotne.
Ambicje i plany, które sami sobie wyznaczyliśmy.
I wtedy trudno zauważyć moment, w którym „dużo” zaczyna oznaczać za dużo. Przecież każda z tych rzeczy z osobna jest dobra. Problem pojawia się wtedy, kiedy przestaje być miejsce na coś równie ważnego -> na nas samych.
Można więc być wdzięcznym za swoje życie i jednocześnie być zmęczonym.
Można kochać swoją pracę i potrzebować od niej odpoczynku.
Można być szczęśliwym człowiekiem i mieć gorszy czas.
Można być osobą, która pomaga innym, i samemu potrzebować wsparcia.
To nie są sprzeczności. To jest ludzkie.
„Skoro mogę pomóc, to powinnam?”
Wiele osób ma w sobie silną potrzebę bycia potrzebnym.
Kiedy widzimy problem, chcemy go rozwiązać.
Kiedy ktoś cierpi, chcemy pomóc.
Kiedy wiemy, co można zrobić, trudno nam się wycofać.
Szczególnie jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do odpowiedzialności.
Do tego, że można na nas liczyć.
Do tego, że jesteśmy „tą osobą”, która zorganizuje, pomoże, wysłucha, znajdzie rozwiązanie.
I wtedy łatwo pomylić dwie rzeczy:
„Mogę pomóc”
z
„Muszę pomóc”.
A to nie jest to samo.
Jedno z ważniejszych zdań, jakie możemy sobie czasami przypomnieć, brzmi:
„Mogę” nie zawsze oznacza „muszę”.
Nie każda sprawa, którą zauważamy, musi stać się naszą odpowiedzialnością.
Nie każda potrzeba drugiego człowieka musi być przez nas zaspokojona.
Nie każdy problem wymaga naszego zaangażowania.
A powiedzenie „nie mogę teraz” nie oznacza braku empatii.
Czasami oznacza właśnie świadomość własnych granic.
Zdrowie psychiczne to nie życie bez stresu
Światowa Organizacja Zdrowia opisuje zdrowie psychiczne jako stan dobrostanu, który pozwala człowiekowi radzić sobie ze stresem życia, rozwijać swoje możliwości, uczyć się, pracować i uczestniczyć w życiu społeczności.
Jednocześnie WHO podkreśla, że zdrowie psychiczne nie jest czymś stałym. Zależy od wielu czynników i może zmieniać się w różnych momentach życia.
To ważne, ponieważ zdrowie psychiczne nie oznacza:
„Nigdy się nie stresuję.”
„Zawsze jestem spokojny.”
„Zawsze wiem, co zrobić.”
„Zawsze daję sobie radę.”
Wręcz przeciwnie.
Dbanie o zdrowie psychiczne może oznaczać również umiejętność zauważenia:
„Jest mi teraz trudno.”
„Jestem przeciążony.”
„Potrzebuję odpoczynku.”
„Potrzebuję z kimś porozmawiać.”
I potraktowania tych sygnałów poważnie.
Przeciążenie nie zawsze wygląda jak kryzys
Nie zawsze musimy znaleźć się na granicy wyczerpania, żeby zauważyć, że coś jest nie tak.
Czasami przeciążenie wygląda bardzo zwyczajnie.
Wstajemy rano.
Pracujemy.
Zajmujemy się domem.
Odpowiadamy na wiadomości.
Rozwiązujemy problemy.
Dbamy o innych.
Realizujemy kolejne zadania.
I wszystko pozornie działa.
Tylko coraz trudniej nam się zatrzymać.
Coraz częściej jesteśmy zmęczeni.
Coraz trudniej odpocząć bez poczucia winy.
Wolny wieczór zamiast przynosić ulgę, staje się okazją do nadrobienia kolejnych rzeczy.
Głowa cały czas pracuje.
Myślimy o tym, co było.
O tym, co jest.
O tym, co jeszcze trzeba zrobić.
A ciało coraz częściej mówi:
„Potrzebuję przerwy.”
WHO wskazuje, że nadmierne obciążenie pracą, wysokie tempo pracy, brak odpowiedniej kontroli nad obciążeniem czy konflikt pomiędzy wymaganiami pracy i życia prywatnego mogą stanowić psychospołeczne czynniki ryzyka dla zdrowia psychicznego.
Ale przeciążenie nie musi dotyczyć wyłącznie pracy.
Może pojawić się wszędzie tam, gdzie przez długi czas jest więcej wymagań niż przestrzeni na regenerację.
Kiedy nawet odpoczynek staje się zadaniem
Wiemy, że powinniśmy odpoczywać.
Wiemy, że ruch jest ważny.
Wiemy, że sen ma znaczenie.
Wiemy, że warto spotykać się z bliskimi.
Wiemy, że dobrze jest mieć czas tylko dla siebie.
A mimo to czasami nie potrafimy tego zrobić.
Sama również znam ten moment, kiedy człowiek doskonale wie, co mogłoby mu pomóc, a jednocześnie nie ma przestrzeni, żeby po to sięgnąć.
I wtedy łatwo wpaść w kolejną pułapkę:
„Muszę bardziej zadbać o siebie.”
I nagle pojawia się następna lista:
- muszę ćwiczyć,
- muszę lepiej spać,
- muszę zdrowiej jeść,
- muszę odpoczywać,
- muszę medytować,
- muszę znaleźć czas dla siebie.
Nawet dbanie o siebie może stać się kolejnym obowiązkiem.
A może czasami potrzebujemy czegoś zupełnie innego?
Nie kolejnego zadania.
Tylko odjęcia jednego z nich.
Odłożenia czegoś.
Przełożenia.
Poproszenia o pomoc.
Powiedzenia „nie”.
Zrezygnowania z czegoś, co nie musi wydarzyć się właśnie dzisiaj.
Bo czasami troska o siebie nie polega na tym, że robimy więcej.
Czasami polega na tym, że przestajemy robić.
Człowiek potrzebuje człowieka
W świecie, w którym tak dużo mówi się o samowystarczalności, łatwo zapomnieć, że potrzebowanie innych ludzi jest czymś naturalnym.
WHO w raporcie Komisji ds. Więzi Społecznych podkreśla znaczenie relacji społecznych dla zdrowia i dobrostanu. Samotność i izolacja społeczna wiążą się z negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia fizycznego i psychicznego, podczas gdy dobre relacje społeczne są ważnym zasobem wspierającym człowieka.
Czasami nie potrzebujemy kolejnej instrukcji.
Nie potrzebujemy kolejnego poradnika.
Nie potrzebujemy usłyszeć:
„Musisz być silniejszy.”
Potrzebujemy człowieka.
Kogoś, przy kim możemy powiedzieć:
„Jest mi za dużo.”
Kogoś, kto nie będzie od razu szukał rozwiązania.
Kogoś, przy kim nie trzeba udowadniać, że wszystko jest w porządku.
Kogoś, kto potrafi po prostu być.
A czasami potrzebujemy również profesjonalnego wsparcia.
Nie dlatego, że sobie nie poradziliśmy.
Tylko dlatego, że nie wszystko musimy przechodzić sami.
Nie trzeba czekać, aż będzie naprawdę źle
Jednym z mitów dotyczących korzystania z pomocy psychologicznej czy psychoterapii jest przekonanie, że trzeba najpierw znaleźć się w bardzo trudnym stanie.
Że trzeba mieć poważny kryzys.
Że musi wydarzyć się coś wyjątkowo trudnego.
Tymczasem czasami wystarczy poczucie:
„Nie chcę już funkcjonować w ten sposób.”
Albo:
„Nie wiem, dlaczego jestem ciągle zmęczony.”
„Nie potrafię odpocząć.”
„Coraz trudniej mi się cieszyć.”
„Wszystko jest na mojej głowie.”
„Nie umiem powiedzieć nie.”
„Potrzebuję zrozumieć, co się ze mną dzieje.”
To są wystarczająco ważne powody, żeby się zatrzymać.
I dlatego chcę Cię dzisiaj o coś zapytać
Nie chcę dawać Ci kolejnej listy rzeczy, które powinieneś zrobić dla swojego zdrowia psychicznego.
Chcę zaprosić Cię do jednej rzeczy.
Zatrzymaj się.
Na chwilę.
Bez telefonu.
Bez listy obowiązków.
Bez myślenia o tym, czego potrzebują od Ciebie inni.
I zapytaj siebie:
Czy ja naprawdę mam się dobrze?
Nie:
„Czy daję radę?”
Nie:
„Czy wszystko jest zrobione?”
Nie:
„Czy inni są ze mnie zadowoleni?”
Nie:
„Czy jeszcze mogę coś zrobić?”
Tylko:
„Czy ja naprawdę mam się dobrze?”
I spróbuj nie odpowiadać automatycznie.
Może odpowiedź będzie:
„Tak.”
I dobrze.
Może:
„Jestem zmęczony.”
Może:
„Potrzebuję odpocząć.”
Może:
„Potrzebuję pomocy.”
Może:
„Za dużo wziąłem na siebie.”
Może:
„Nie wiem.”
Każda z tych odpowiedzi jest ważną informacją.
Warto jej posłuchać.
Być może zdrowie psychiczne nie zaczyna się od tego, że stajemy się silniejsi.
Być może czasami zaczyna się od tego, że przestajemy wymagać od siebie, żebyśmy byli silni cały czas.
Od zgody na odpoczynek.
Od postawienia granicy.
Od przyjęcia pomocy.
Od zauważenia własnych potrzeb.
Od rozmowy.
Od zatrzymania się.
Od prostego:
„Dzisiaj też jestem ważny.”
Nie musisz czekać, aż będzie naprawdę źle, żeby się sobą zaopiekować.
Nie musisz zasłużyć na odpoczynek.
Nie musisz udowodnić, że jesteś wystarczająco zmęczony.
Masz prawo zatrzymać się wcześniej.
Zanim zabraknie Ci sił.
I może właśnie dziś warto zadać sobie najważniejsze pytanie:
Czy ja naprawdę mam się dobrze?